Jedzenie ma znaczenie

Jedzenie ma znaczenie

Postautor: Thotal » poniedziałek 14 sty 2013, 21:59

Bardzo ciekawy materiał, jako wstęp do dyskusji...


JEDZENIE MA ZNACZENIE












Pozdrawiam - Thotal :)
Awatar użytkownika
Thotal
 
Posty: 1892
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
Podziękował razy: 1142 razy
Otrzymał podziękowań: 1677 razy

Re: Jedzenie ma znaczenie

Postautor: Thotal » poniedziałek 21 sty 2013, 02:16

Zdrowemu człowiekowi wydaje się, że wszystko jest Ok...

Symptomy ukrytych problemów zdrowotnych:

- przykry zapach z ust
- zaparcia
- przykry zapach stóp
- swędząca skóra
- wszelkie przejawy alergii
- intensywny zapach potu
- częsty katar
- bóle migrenowe
- wypadanie włosów
- zmiany w kolorze i strukturze paznokci
- zmiany w źrenicy oka.... ale tutaj specjaliści mają całą aparaturę do obejrzenia organizmu przez dno oka.


Czasami wydaje się komuś że jest zdrowy, ale jak zajrzy pod kołderkę swojej "prawdy", to mu ta cała "prawda" opadnie...



Pozdrawiam - Thotal :)
Awatar użytkownika
Thotal
 
Posty: 1892
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
Podziękował razy: 1142 razy
Otrzymał podziękowań: 1677 razy

Re: Jedzenie ma znaczenie

Postautor: Thotal » poniedziałek 21 sty 2013, 08:50

Problemy ze zdrowiem otyłych dzieci
Opublikowano: 20.01.2013 | Kategorie: Wiadomości ze świata, Zdrowie

Otyłe dzieci niemal dwukrotnie częściej cierpią na kilka chorób, problemów psychicznych lub rozwojowych, w porównaniu z rówieśnikami bez nadwagi – zaobserwowali naukowcy z USA. Artykuł na ten temat zamieszcza pismo “Academic Pediatrics”.

U dzieci z nadwagą problemy zdrowotne stwierdzano o 30 proc. częściej.

Dotychczas bardzo wiele badań nad otyłością dzieci koncentrowało się na jej odległych skutkach zdrowotnych, które pojawiają się w wieku dorosłym.

Tymczasem naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles zaobserwowali w swoich badaniach, że dzieci otyłe częściej miały zły ogólny stan zdrowia, większą niesprawność, częstsze problemy emocjonalne i zaburzenia zachowania, ADHD, depresję, trudności w nauce, opóźnienia rozwojowe, dolegliwości ze strony mięśni, kości i stawów, astmę, alergie, bóle głowy, a nawet infekcje uszu. Ponadto, częściej powtarzały klasę, opuszczały dni nauki i miały inne problemy w szkole.

„Nasze badania przedstawiają wszechstronny obraz problemu otyłości u dzieci i byliśmy zaskoczeni widząc jak wiele problemów zdrowotnych jest z nią związanych” – komentuje główny autor pracy prof. Neal Halfon.

Jego zdaniem wyniki tych badań powinny stanowić sygnał ostrzegawczy dla lekarzy, rodziców oraz nauczycieli, i skłonić ich do działań, które poprawią stan zdrowia dzieci i ich samopoczucie. Badacz proponuje też by badać otyłe dzieci pod kątem współwystępowania innych schorzeń i zaburzeń.

Prof. Halfon razem z kolegami przeanalizował dane dotyczące niemal 43 tys. uczniów w wieku 10-17 lat. Zebrano je w ramach szeroko zakrojonego narodowego badania z 2007 roku. Naukowcy analizowali związek między masą ciała a wskaźnikami ogólnego zdrowia, funkcjonowania psychicznego i społecznego oraz specyficznymi problemami zdrowotnymi (łącznie 21 wskaźników).

W badanej grupie 15 proc. dzieci miało nadwagę, a 16 proc. było otyłych, co stwierdzono na podstawie wskaźnika masy ciała (BMI), który wylicza się dzieląc masę ciała podaną w kilogramach przez wzrost w metrach podniesiony do kwadratu.

Według autorów pracy, związek między otyłością a problemami zdrowotnymi, psychicznymi czy trudnościami w nauce można tłumaczyć na wiele sposobów.

Po pierwsze, dzieci z nadwagą często padają ofiarami przemocy ze strony rówieśników, co wywołuje u nich stres. Z kolei, długotrwały stres, któremu towarzyszy wydzielanie hormonu o nazwie kortyzol, może przyczyniać się do rozwoju różnych chorób, co wykazano w różnych badaniach.

Wiadomo ponadto, że hormony regulujące uczucie sytości i apetyt, których wydzielanie zmienia się u osób otyłych, mają wpływ na procesy uczenia się.

Sama tkanka tłuszczowa wydziela związki, które przyczyniają się do przewlekłego, umiarkowanego stanu zapalnego w organizmie. A to również sprzyja występowaniu wielu schorzeń, a nawet depresji czy spadkowi funkcji poznawczych.

Z drugiej strony, nieradzenie sobie w szkole może przyczyniać się do otyłości, gdyż zwiększa stres, na który część osób reaguje przejadaniem się. Związek ten może być zatem dwukierunkowy i wieloczynnikowy.

“Otyłość może przyczyniać się do występowania współistniejących schorzeń, ale możliwe jest też, że te schorzenia przyczyniają się do rozwoju otyłości lub że jeden i drugi problem wywołany jest jakimś trzecim nieznanym czynnikiem” – komentuje prof. Halfon.

Na przykład, narażenie na szkodliwy stres może zmieniać procesy neuroregulacyjne, które zaburzają kontrolę impulsów obserwowaną u dzieci z ADHD, a także wrażliwość tkanek na leptynę (hormon pobudzający apetyt), co może się przyczyniać do tycia.

„Zrozumienie związku między otyłością w dzieciństwie a innymi schorzeniami może dostarczyć ważnych informacji na temat przyczyn rozwoju otyłości i pomóc w opracowaniu skuteczniejszych metod jej prewencji” – ocenia badacz.

Z danych statystycznych wynika, że epidemia otyłości wśród dzieci i młodzieży rozwija się w ostatnich dwóch dekadach błyskawicznie. Według Centrów Kontroli i Prewencji Chorób w Atlancie, otyłość występuje wśród 17 proc. dzieci i nastolatków w USA (na otyłość i nadwagę cierpi co trzecie amerykańskie dziecko), w Polsce odsetek dzieci z nadwagą lub otyłością wynosi 18 proc. wśród chłopców i 14 proc. wśród dziewczynek (badania dla Fundacji Banku Ochrony Środowiska z 2012 r.).

Źródło: PAP – Nauka w Polsce




Pozdrawiam - Thotal :)
Awatar użytkownika
Thotal
 
Posty: 1892
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
Podziękował razy: 1142 razy
Otrzymał podziękowań: 1677 razy

Re: Jedzenie ma znaczenie

Postautor: Linda » poniedziałek 28 sty 2013, 08:40

:( :(

:( GMO-SZOKUJACE WYNIKI PIERWSZEGO DŁUGOTRWAŁEGO I NIEZALEZNEGO BADANIA

Obrazek

Po raz pierwszy przeprowadzono badania, w czasie których szczury przez całe swoje, dwuletnie życie karmione były transgeniczną odmianą kukurydzy. Jest to najdłuższe i najbardziej dokładne badanie przeprowadzone nad GMO.

Badania, które przedstawiono w zamieszczonym filmie, przeprowadzono na Uniwersytecie Caen we Francji. Zostały one poddane ocenie niezależnych naukowców, aby zagwarantować, że zostały prawidłowo wykonane a wyniki są miarodajne.

Przeprowadzone zostało na grupie 200 szczurów, a nie jak do tej pory, dziesięciu czy kilkunastu. Jednocześnie to niesamowity przełom, ponieważ do tej pory wszelkie badania nad GMO ograniczały się raptem do trzech miesięcy. Jest to bardzo znamienne, ponieważ naukowcy jasno stwierdzają, że dopiero po upływie trzech miesięcy spożywania pokarmu transgenicznego a więc, począwszy od czwartego miesiąca możemy zauważyć zmiany chorobowe.

Efekt tych badań jest szokujący i przerażający zarazem. Zdjęcia zamieszczone w filmie lotem błyskawicy obiegły cały świat.
adano nie tylko działanie samych roślin transgenicznych, ale również połączone ich działanie z jednym z najbardziej znanych pestycydów – Roundup, którego producentem jest Monsanto.

Czym jest roślina transgeniczna? Naukowcy przypominają – jest to roślina tak zmodyfikowana, aby sama wytwarzała rodzaj swojego toksycznego pestycydu lub też, całkowicie tolerowała wszelkie pestycydy, w efekcie czego może wchłaniać ich nieograniczone ilości. Koniec końców, spożywane przez ludzi.

Prof. Seralini wraz z grupą naukowców zdecydowanie stwierdza, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkich tragicznych efektów spożywania GMO. Najważniejszym wnioskiem badań naukowców jest jednak fakt, że transgenetyka – GMO zabija. Co więcej, dzięki badaniom tym wiemy już, że zabija nawet jeśli rośliny GMO nie są połączone z działaniem pestycydów (czego nigdy wcześniej jeszcze nie przebadano).

Źródła: Dailymail.co.uk: http://www.dailymail.co.uk/sciencetech/article-2205509
- Badanie i wyniki naukowe opublikowane w International Journal of Biological Sciences: http://www.biolsci.org/v05p0706.htm
Linda
 

Re: Jedzenie ma znaczenie

Postautor: Thotal » poniedziałek 28 sty 2013, 10:17

10 pokarmów odtruwających ciało człowieka.
List jest wiele, jednak różnice są bardzo niewielkie, a zasadnicze punkty są dla wszystkich list wspólne.

1.
Owoce
Soki z owoców są bardzo łatwo trawione, są świetnymi antyoksydantami, zawierają wiele wartości odżywczych i witamin. Owoce w ciekłej postaci, czyli ich sok ma bardzo wielkie właściwości odtruwające. Owoce jedzone w całości, lub w całości miksowane są dodatkowo bogate w błonnik.
2.
Zielone liściaste warzywa
Chlorofil oczyszcza organizm ze szkodliwych toksyn środowiskowych, od smogu, metali ciężkich, herbicydów, środków czyszczących i pestycydów.
Zielone warzywa wspomagają wątrobę w procesach odtruwania.
Wypełnij swoją lodówkę jarmużem, szpinakiem, lucerną, spiruliną, booćwiną, rukolą i innymi organicznymi
zielonymi warzywami liściastymi. Rośliny te pomogą nadać impuls chlorofilowy dla twojego organizmu.
3.
Cytryny, pomarańcze i limonki
Owoce cytrusowe działają silnie alkalizująco i wspomagają organizm poprzez wypłukiwanie toksyn.
Sok z cytryny wspiera wątrobę w jej procesach oczyszczających. Aby zwiększyć detoksykację, zaczynaj każdy dzień pijąc z ranka wodę z cytryną.
Należy pamiętać, że witamina C jest jedną z najlepszych witamin detoksykujących, gdyż neutralizuje toksyny, do przyswajalnej postaci.
Och, wiadomo już wszystkim , że w natce pietruszki jest więcej witaminy C niż w cytrynie, nie bądźcie nudni, bo teraz piszę om cytrynie.
4.
Czosnek
Czosnek, pomimo, że jest to naturalny antybiotyk i wielu guru witariańskich z tego powodu odradzają jego spożywanie i że zniszczy również dobre bakterie w jelitach, to jednak czosnek stymuluje wątrobę do produkcji enzymów potrzebnych do jej detoksykacji, a także wspomaga filtry pozwalające oczyszczać się z pozostałości trujących z układu pokarmowego.
5.
Kiełki brokułów
Niezwykle bogate w przeciwutleniacze, a zdolność kiełków brokułów do stymulowania enzymów detoksykacji w przewodzie pokarmowym jest niezrównana.
Kiełki brokułów są bardziej skuteczne niż warzywo.
6.
Zielona herbata
Zielona herbata jest silnym antyutleniaczem i zawiera specyficzny typ antyoksydantu zwany katechiną, który bardzo dobrze działa na oczyszczanie wątroby.
Zielona herbata, mówiąc najprościej, wypłukuje toksyny z ciała człowieka.

Zielona herbata nie jest zalecana przez witarian, ale jakby ktoś pił, to macie.
7.
Fasola Mung
Potężne właściwości Fasoli mung były wykorzystywane przez ajurwedyjskich lekarzy przez tysiące lat.
Jest bardzo łatwa do strawienia, i absorbuje toksyczne pozostałości na ściankach jelit.
Fasoli mung nie można raczej spożywać na surowo.
8.
Surowe warzywa
Doskonałe w sokach lub spożywane na surowo: cebula (znów antybiotyk), marchew, karczochy, szparagi, brokuły, kapusta, kapusta włoska, kapusta brukselka, kalafior, czosnek, buraki, kurkuma, i oregano.
Połączenie tych produktów pozwoli na usunięcie cząstek toksyn z wątroby podczas procesu oczyszczania.

Zawierają najwyższe naturalne zawartości siarki i glutationu.
Siarka (słynny siarczan hydrazyny, o którym wspominałam) pomaga wątrobie w detoksykacji szkodliwych chemikaliów.
9.
Nasiona, pestki i orzechy
Siemię lniane, pestki dyni, migdały, orzechy włoskie, nasiona konopi, nasiona sezamu, nasiona chia, orzechy cedru syberyjskiego i nasiona słonecznika są doskonałymi opcjami odtruwającymi i ułatwiającymi utrzymywać w organizmie lekko zasadowe środowisko.
Uwaga! Podczas odtruwania należy unikać masła orzechowego.
Generalnie radzę unikać masła orzechowego.
10.
Omega-3 i inne tłuszcze
Podczas odtruwania można oprócz awokado zastosować olej z konopi, z lnu (uwaga w Polsce 90% oleju lnianego jest zjełczałego), oraz organiczną oliwę z oliwek tłoczoną na zimno pierwszy raz.
To pomaga nasmarowaniu ścianek jelit i taki olej na ściankach wchłonie toksyny, które zostaną wydalone przez ciało.
Czytałam, że od oleju lnianego mogą twardnieć żyły, więc raczej na dłuższą metę unikajmy produktów przetworzonych, nawet tak zdrowych, po prostu mielmy siemię lniane i jedzmy zmielone ziarna konopi i spirulinę, dla omega 3 i białka.

Tym pogodnym akcentem żegnam śliczne Społeczeństwo polskie, by.
Jor alkaliczny pepsinek.


http://pepsieliot.wordpress.com/2013/01 ... efarciarz/





Pozdrawiam - Thotal :)
Awatar użytkownika
Thotal
 
Posty: 1892
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
Podziękował razy: 1142 razy
Otrzymał podziękowań: 1677 razy

Re: Jedzenie ma znaczenie

Postautor: Thotal » czwartek 31 sty 2013, 00:31

Chleb to jeden z najstarszych produktów spożywczych w diecie człowieka. Jest pożywny i zdrowy, przynajmniej tak to odczuwamy i w większości potwierdzają to eksperci żywnościowi. Jednak słynny amerykański kardiolog William Davis twierdzi, że nowoczesne pieczywo, to nic dobrego dla człowieka, i lepiej, jeżeli się je wykreślić z diety.


..

Zdaniem Davisa, w amerykańskich szpitalach niedawno doszło do wzrostu ilości pacjentów skarżących się na dziwny zespół chorobowy, który charakteryzuje się brakiem koncentracji. Tą przypadłość zidentyfikowano w USA już pod koniec ubiegłego wieku i została wtedy nazwana „foggy brain”, czyli „zamglony mózg”. Istnieje założenie, że recesje aktywności umysłowej pacjentów, którzy skarżą się na takie symptomy, są bezpośrednio związane z ich dietą. Wynika to z faktu, że ludzie zbyt spożywają zbyt dużo pszenicy i produktów z niej wykonanych jak pieczywa i babeczki.



Dr William Davis uważa, że ​​nowoczesne odmiany pszenicy genetycznie modyfikowanej zawierają białko, które jest przyczyną ciągłego zmęczenia i nadwagi. Nadmierne spożywanie białego pieczywa powoduje zmiany w organizmie, które powodują, że normalne funkcjonowanie mózgu nie jest możliwe i dopada nas stan otępienia. Zdaniem Davisa, uprawiana dzisiaj pszenica radykalnie różni się od tej, która rosła 40-50 lat temu. W ziarnach znajduje się nowe białko, gliadyna. Działanie jego jest podobne do opiatów i wpływa na pewne receptory w mózgu, aby obudzić w człowieku jeszcze większy apetyt. Zatem osoba zużywa więcej kalorii dziennie.



Otyłość, wzdęcia, problemy jelitowe, bóle głowy, wszystkie te problemy może powodować jeden z najpopularniejszych produktów, pieczywo. Od dzieciństwa, mówiono nam, że chleb to podstawa ludzkiej diety. Ale dzisiaj, produkt ten przeżywa najpoważniejszy kryzys "public relations" w swojej historii. Coraz częściej dietetycy wpisują zwyczaj konsumpcji chleba w kategorii zachowań szkodliwych i niebezpiecznych. Nawiasem mówiąc, ma to również wpływ na sprzedaż chleba. Na przykład, w 1970 r. obywatele Wielkiej Brytanii, średnio zużywali nieco ponad jednego kilogram chleba na tydzień, tak dzisiaj ta liczba zmniejszyła się do 700 gramów.



Pod wieloma względami, fakt upadającej popularności chleba jest związany z tym, że wiele osób zmaga się z nietolerancja pszenicy lub alergią na gluten (białko występujące w pszenicy). Badanie przeprowadzone przez University of Portsmouth w ostatnim roku wykazały, że 20% Brytyjczyków posiada alergie pokarmowe, a większość z nich związana z nietolerancją pszenicy.





Źródło: http://www.digtriad.com/news/local/arti ... Addictiv...




Pozdrawiam - Thotal :)
Awatar użytkownika
Thotal
 
Posty: 1892
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
Podziękował razy: 1142 razy
Otrzymał podziękowań: 1677 razy

Re: Jedzenie ma znaczenie

Postautor: Dariusz » czwartek 31 sty 2013, 21:46

W jednym z wątków >> >Thotal< napisał:

Thotal pisze:...
Może Darek wydzieli temat, bo się zrobiło za bardzo glutenowo :D


Tak więc wydzieliłem i utworzyłem wątek: Pieczywo - jakie najzdrowsze? >>.
Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
 
Posty: 2737
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
Podziękował razy: 5147 razy
Otrzymał podziękowań: 1447 razy

Re: Jedzenie ma znaczenie

Postautor: Thotal » niedziela 03 lut 2013, 07:14

POŻYWIENIE - LEKIEM


--------------------------------------------------------------------------------

Ocena jakości pożywienia w Medycynie Chińskiej polega nie na wyszukiwaniu w nim witamin i mikroelementów, a energii. Zawarta w roślinach witamina C jest klasyfikowana przez Chińczyków jako pełnowartościowy produkt o smaku kwaśnym, a więc przynależny Wątrobie i mający naturę wychładzającą Yin. Natomiast produkt zawierający tę samą witaminę poddany działaniu mikrofal, nie będzie już zawierać w sobie żywej energii (pomimo zachowanej witaminie) i będzie dla Wątroby oraz całego organizmu bezwartościowy. To samo dotyczy żywności napromieniowanej; tak potraktowane ziarno czy cebula będa pozbawione witalności, a więc nie urosną, a więc nie przyniosą organizmowi pożytku. Długotrwałe mrożenie też będzie obniżać walory zdrowotne produktu.

Chińczycy wyodrębnili w pożywieniu, w tym i w ziołach, pięć głównych smaków oraz naturę Yin i Yang i tak: smaki: słodki, pikantny i kwaśny bedą w większości posiadać naturę wychładzającą Yin, a z kolei gorzki i słony – naturę Yang ogrzewającą.



Chińskie zalecenia żywieniowe
Na początek ciekawostka. Człowiek przygotowujący potrawy przekazuje im swoją energię. Dlatego ważne jest, aby nie dominowała w nim złość i inne negatywne emocje, bo taki posiłek nie będzie służył zdrowiu.

Przy sporządzaniu potraw należy zachować kolejność dodawania składników według obiegu karmiącego Pięciu Elementów (Przemian), posuwając się zgodnie z kierunkiem ruchu wskazówek zegara i w kolejności następujących po sobie elementów. Nie jest ważne od którego elementu zaczynamy, ważne na którym kończymy. Element kończący oznacza wzmocnienie przyporządkowanego mu narządu. Typujemy więc u siebie ten najsłabszy organ i w tym elemencie kończymy dodawanie składników. Jeżeli produkty będziemy dodawać chaotycznie, możemy zburzyć harmonię potrawy i będzie ona mniej smaczna. Chińczycy twierdzą, że konsumowanie przez dłuższy czas tak przygotowanych potraw może wprowadzić chaos również w życiu.

Przy przygotowywaniu potrawy warto mieć zawsze na względzie porę roku. Masowe spożywanie zimą szklarniowych pomidorów, ogórków, a także tropikalnych owoców, w tym cytrusowych i bananów (duża zawartość "chłodzącego" potasu) powoduje wysyłanie do ośrodka termoregulacji fałszywego sygnału o konieczności wzmożenia studzenia organizmu. W konsekwencji otwierają się pory skóry, wzmaga pocenie i organizm zaczyna wypromieniowywać ciepło, zamiast je zatrzymywać. Tym samym zwiększa się podatność na zachorowanie. I tak się własnie dzieje. Jakże często poi się chore dzieci herbatą z cytryną, (natura Yin, wychładzająca), zamiast rozgrzać je naparem z tymianku lub herbatką imbirową (natura Yang-rozgrzewająca).

Zimą powinno się jeść to, co daje się przechować w naturalnych warunkach, np. w piwnicy. Tak przechowane warzywa długo zachowują w sobie zgromadzoną w porze letniej energię, którą organizm z pożytkiem wykorzysta i przyswoi.

Prawidłowo należy jeść w każdej porze roku to, co jest dostępne w danym obrzarze klimatycznym. Dobrze też jest poznać naturę zjadanego pożywienia oraz przynależność poszczególnych smaków produktów do odpowiednich narządów, w celu celowanego odziaływania na osłabiony organ. Dobrze by też było gotować potrawy zgodnie z obiegiem "karmiącym" zasady Pięciu Elementów.


Odtrutki na spożyte w nadmiarze produkty

tłuszcze i oleje - herbata z cytryną, rzodkiewka,

słodycze, inne produkty kwasotwórcze - zupa miso (na słodycze), sok warzywny (na nadmiar mąki i białek zwierzęcych), rosół wegetariański,
alkohol – gomasio (sól sezamowa),
cukier - miso, słone śliwki umeboshi,
mięso, jaja, sery – owoce, zupy warzywne, sałatki.

Chińskie zasady zdrowego odżywiania

niewiele mięsa, ryb, drobiu - około 70g na osobę dziennie,

dużo ryżu,
mało produktów mlecznych (albo wcale, przy istnieniu alergii - przyp.: WK),
niewiele masła i innych tłuszczów,
sezonowe warzywa,
solidne śniadania,
małe kolacje,
do południa potrawy węglowodanowe, po południu białkowe,
alkohol – wina, w małych ilościach,
herbata, głównie zielona zamiast kawy,
warzywa krótko podsmażane w woku, a nie surowe,
zupy podawać na końcu posiłku, bo mają własności „zamykające”,
gotowanie według obiegu karmiącego zasady Pięciu Elementów, zrównoważone smakowo. Posiłek powinien zawierać wszystkie smaki i barwy,
doprawianie potraw poprzez ich wyważenie w kierunku Yangizowania poprzez smażenie, panierowanie, dosłodzenie, lub w kierunku Yinizowania poprzez duszenie, gotowanie lub schładzanie.
Potrawy z przewagą jakiejś barwy będą działać na odpowiadający jej narząd wzmacniając go np.:
zupa o zabarwieniu zielonym będzie wzmacniać Qi wątroby, kompot z czerwonych owoców – energię serca.

Przy jedzeniu nie należy się spieszyć, nie połykać dużych kęsów pożywienia bez ich dokładnego rozdrobnienia i wymieszania z enzymami trawiennymi zawartymi w ślinie. Posiłki należy spożywać w miłej atmosferze.




http://natura-medica.pl/Chinska/pozywienie_lekiem.htm




Pozdrawiam - Thotal :)
Awatar użytkownika
Thotal
 
Posty: 1892
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
Podziękował razy: 1142 razy
Otrzymał podziękowań: 1677 razy

Re: Jedzenie ma znaczenie

Postautor: chanell » środa 20 lut 2013, 20:50

Sąd w USA: "Jogurty nie podnoszą odporności". Dannon ma zapłacić 21 mln dol. kary

Obrazek

Firma Dannon zgodziła się wypłacić 21 mln dol. tytułem odszkodowania za wprowadzające konsumentów w błąd reklamy jej produktów - jogurtu Activia i napoju DanActive. Odszkodowanie jest elementem ugody pozasądowej zawartej z władzami stanowymi i federalnymi.
Firma jest częścią francuskiego koncernu spożywczego Danone. Produkuje głównie produkty mleczne. W USA działa pod nazwą Dannon.

W swoich reklamach firma głosiła, że bakterie zawarte w jogurtach Activia wspomagają regularne funkcjonowanie przewodu pokarmowego, a napój DanActive podnosi odporność organizmu. Informacje te były także zamieszczane na opakowaniach produktów. Według amerykańskiej Federalnej Komisji Handlu (FTC) nie ma wystarczających danych naukowych na poparcie takich tekstów promocyjnych. Komisja podała, że zawarła ugodę z firmą Dannon. Podkreśliła też, że Dannonowi nie wolno było posługiwać się w celach promocyjnych informacjami, które nie zostały potwierdzone przez Amerykańską Agencję ds. Żywności i Leków (FDA).

"Konsumenci chcą prawdy"

Prokuratorzy generalni z 39 stanów ogłosili w środę, że Dannon wypłaci 21 mln dol. odszkodowania w ramach ugody pozasądowej. Postępowanie 39 stanów przeciw Dannonowi, któremu przewodzili prokuratorzy z Oregonu (zachód) i Tennessee (środkowy wschód), doprowadziło do największej w historii ugody między producentem żywności a oskarżycielami reprezentującymi wiele stanów.

- Konsumenci chcą i mają prawdo do prawdziwej informacji w sprawach dotyczących zdrowia - powiedział szef FTC Jon Leibowitz w oficjalnym oświadczeniu. - Firmy takie jak Dannon nie powinny przesadzać, gdy chodzi o naukowe dane użyte dla promocji produktu - dodał Leibowitz.
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... annon.html

skwituje to krótko : nareszcie !!! tylko kiedy przestaną mydlic oczy polakom ?
Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........
Awatar użytkownika
chanell
Moderator
 
Posty: 1737
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
Podziękował razy: 1861 razy
Otrzymał podziękowań: 1612 razy

Re: Jedzenie ma znaczenie

Postautor: barneyos » czwartek 21 lut 2013, 08:23

Czy to jest nowa sprawa, bo podobna akcja z Danone w USA była jakieś 2 lata temu ? Z kiedy jest ta informacja ?
======================================================

Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko rzeczy, których na razie nie potrafimy zrobić
Im więcej wiem, tym bardziej wiem, że mniej wiem
Awatar użytkownika
barneyos
Moderator
 
Posty: 526
Rejestracja: piątek 04 sty 2013, 08:49
Podziękował razy: 24 razy
Otrzymał podziękowań: 408 razy

Re: Jedzenie ma znaczenie

Postautor: blueray21 » czwartek 21 lut 2013, 09:20

W naszej gazecie to tłumaczenie jest z 16.02, nie ma odnośnika, więc rzeczywiście może być stare.
Mnie się wydaje, że dwa lata temu to Neste zostało ukarane kwotą ok. 4,5 miliona, ale głowy bym nie dał.
Prawdopodobnie można to sprawdzić na starym forum, ale komu się będzie chciało?
Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.
Awatar użytkownika
blueray21
Moderator
 
Posty: 3968
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 23:45
Podziękował razy: 400 razy
Otrzymał podziękowań: 3047 razy

Re: Jedzenie ma znaczenie

Postautor: chanell » czwartek 21 lut 2013, 10:02

Na starym forum to chyba nawet ja podawałam tę informację o Danonie i o Nestle .Nie chce się sprawdzać ,ale to była informacja że, tamtejsza federacja konsumentów podała Danona do sądu i żąda odszkodowania.Teraz sprawę wygrała i Danon ma zapłacić.
Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........
Awatar użytkownika
chanell
Moderator
 
Posty: 1737
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
Podziękował razy: 1861 razy
Otrzymał podziękowań: 1612 razy

Re: Jedzenie ma znaczenie

Postautor: songo70 » czwartek 21 lut 2013, 10:05

sprawa kontrowersyjna, jeszcze nie zgłębiłem tematu, ale pewnie jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach,-
filmików jest trochę więcej:

Obrazek
Awatar użytkownika
songo70
Moderator
 
Posty: 2253
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Luton
Podziękował razy: 749 razy
Otrzymał podziękowań: 1552 razy

Re: Jedzenie ma znaczenie

Postautor: chanell » czwartek 21 lut 2013, 10:15

Songo o tym tez było na starym forum ;) ale z ciekawością przeczytam nowego i cieszę się że nareszcie mówią o tym w TV publicznej.
Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........
Awatar użytkownika
chanell
Moderator
 
Posty: 1737
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
Podziękował razy: 1861 razy
Otrzymał podziękowań: 1612 razy

Re: Jedzenie ma znaczenie

Postautor: chanell » czwartek 21 lut 2013, 11:06

Rozmowa Janusza Zagórskiego z Edytą Jaroszewską ze Stowarzyszenia EKOLAND.



Ten materiał trzeba rozpowszechnić !!
Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........
Awatar użytkownika
chanell
Moderator
 
Posty: 1737
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
Podziękował razy: 1861 razy
Otrzymał podziękowań: 1612 razy

Re: Jedzenie ma znaczenie

Postautor: Linda » wtorek 26 lut 2013, 21:16

:|
Polskie produkty zawierające GMO ( Czarna lista )

W Polsce szczególną uwagę należy zwracać, kupując olej roślinny, gdyż do jego produkcji często wykorzystuje się transgeniczną soję i rzepak. W 2006 r. Greenpeace opublikował przewodnik zakupowy "Czy wiesz, co jesz?". Zawiera on czarną listę, na której znajdują się produkty zawierające składniki GMO bądź produkowane przez firmy, które nie odpowiedziały na ankietę. Na liście są m.in. produkty takich marek jak: Wedel, Danone, Krakus, Yano, PEK, Tygryski, Constar, Agryf, La Siesta, Mazury, Ekodrob, Suwalskie Zakłady Drobiarskie, Animex Południe, Morliny, Zakłady Mięsne "Mazury" w Ełku, Zakłady Mięsne Mazury (Grupa Animex). Jeśli jesteśmy przeciwnikami GMO, warto też zapamiętać listę sklepów, które nie prowadzą sprzedaży produktów mogących zawierać składniki transgeniczne. Są to: Alma Market, Auchan, Billa, Berti, Elea, Piotr i Paweł.

Sklepy prowadzące sprzedaż produktów GMO:
Obrazek

Więcej informacji tutaj.. http://cotytamjesz.blogspot.com/2012/11 ... zarna.html
Linda
 

Re: Jedzenie ma znaczenie

Postautor: Dariusz » wtorek 26 lut 2013, 21:39

Zamieść tę informację również w tym temacie >>.
Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Awatar użytkownika
Dariusz
Administrator
 
Posty: 2737
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 22:32
Podziękował razy: 5147 razy
Otrzymał podziękowań: 1447 razy

Re: Jedzenie ma znaczenie

Postautor: chanell » wtorek 26 lut 2013, 22:56

Małe sprostowanie Sieć Delikatesów Bomi już nie istnieje
Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........
Awatar użytkownika
chanell
Moderator
 
Posty: 1737
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
Podziękował razy: 1861 razy
Otrzymał podziękowań: 1612 razy

Re: Jedzenie ma znaczenie

Postautor: Thotal » piątek 08 mar 2013, 07:58

GOTOWANIE WEDŁUG PIĘCIU PRZEMIAN

Dieta – gotowanie według pięciu przemian
Idea pięciu przemian
Na temat gotowania według 5u przemian napisano już wiele. Przyznam się, że nie czytałem żadnego z tych opracowań. Gotować w ten sposób nauczył mnie znajomy, który spędził kilka lat w świątyni u mnichów i od nich posiadł tę umiejętność.

Słyszałem jak raz pewien Chińczyk, z zawodu kucharz wypowiedział się w ten sposób o kuchni zachodniej: „W waszej kuchni najlepiej odżywia się zlew, kosz na śmieci i pochłaniacz od kuchenki”. Zapytany o co mu dokładnie chodzi wyjaśnił: „ W waszej kuchni za bardzo przyzwyczajeni jesteście do obierania warzyw i owoców nawet jak nie ma takiej potrzeby, do wylewania wywarów po gotowanych warzywach i do wrzucania do garnka produktów bez jakiejkolwiek kolejności potrzebnej do zachowania ich energii”. To prawda, nawet nasi rodzimi naukowcy odkryli, że w skórkach warzyw i owoców znajduje się do 70u% witamin, enzymów i minerałów. Wnętrze warzywa czy owocu jest o wiele mniej bogate w te składniki odżywcze niż jego skórka. Oczywiście takie warzywa jak ziemniaki czy selery w okresie zimowym powinno się obierać z użyciem obieraka a takie jak marchew czy pietruszka powinno się tylko oskrobać nożem. Wiosną, kiedy warzywa są świeże nie powinno się ich obierać ponieważ jest to zwykłe marnotrawstwo. Po drugie proces gotowania z użyciem soli sprawia, że składniki odżywcze warzyw zostają w bardzo dużym stopniu wyciągnięte z gotowanego produktu. Jeśli wylewamy taki wywar (np. po gotowaniu ziemniaków) – tracimy je. Do tego dochodzi jeszcze nasz zwyczaj wrzucania wszystkiego naraz do zimnej, nieprzegotowanej wody, posolenia i dopiero doprowadzania tego wszystkiego do wrzenia. W ten sposób właśnie pozbawiamy nasze jedzenie energii, którą pierwotnie posiadały produkty, których użyliśmy do gotowania. W ten sposób zamiast siebie karmimy właśnie zlew, kosz na śmieci i pochłaniacz nad kuchenką, który wchłania energię uchodzącą z naszych, gotowanych bez żadnych zasad potraw. Poza tym stwierdzono, że dzisiejsze produkty żywnościowe zawierają nawet o 40 do 50% mniej substancji odżywczych niż jeszcze 30, 40 lat temu i wstecz – spowodowane jest to wyjałowieniem gleby. Masowe uprawy zmusiły nas do stosowaniem sztucznych nawozów i oprysków. Uważam, że rozsądnym byłoby dowiedzenie się czegoś odnośnie zasad prawidłowego gotowania energetycznego, dlatego że szkoda byłoby tracić jeszcze tę resztkę energii jaką zawierają dostępne obecnie dla nas produkty żywnościowe.

Słyszałem, że gotowanie według 5u przemian jest często nazywane „gotowaniem zrównoważonym energetycznie”. Ja nie nazwałbym tego tylko w ten sposób. Jest to również gotowanie zrównoważone energetycznie ponieważ wykorzystujemy w nim wszystkie pięć smaków, ale przede wszystkim jest to gotowanie pozwalające nam na zachowanie pierwotnej energii użytych do niego produktów. Gdy po raz pierwszy ktoś spożywa przygotowany w ten sposób posiłek, już po zjedzeniu niewielkiej ilości ma uczucie sytości. Bardzo wyraźnie czuje się ten efekt i zdrową energie rozchodzącą się po całym ciele. Kiedyś, na kursie który prowadziłem, jedna osoba po zjedzeniu niewielkiej ilości przygotowanego jedzenia powiedziała – „ ja już czuję, jak zdrowieję”! Taki efekt daje nam gotowanie właśnie w ten sposób. Nie przez przypadek chińskie restauracje odniosły u nas tak duży sukces. W tym opracowaniu przedstawiam tajemnice ich kuchni.

Co daje nam jedzenie w ten sposób?
Jakie więc są efekty spożywania jedzenia gotowanego według 5u przemian? Po pierwsze szybko zaczynamy odczuwać wzrost sił witalnych, jesteśmy zdrowsi. Nasz układ pokarmowy nie jest przeciążony, zaczyna funkcjonować normalnie. Osoby zarówno otyłe jak i zbyt szczupłe wracają do normalnego dla swojej budowy poziomu wagi (oczywiście, jeśli ich anomalie wagowe nie są spowodowane chorobą, np. hormonalną). Stwierdzamy, że przestaliśmy się przejadać, ponieważ jedzenie, które spożywamy jest tak energetyczne, że po prostu nie jesteśmy w stanie jeść go często i w dużych ilościach, pomimo tego że jest o wiele smaczniejsze. Jest to korzystne nie tylko ze względów zdrowotnych ale i ekonomicznych. Nie chodzi tylko o naturalne zmniejszenie ilości spożywanego jedzenia ale właśnie, przede wszystkim o zdrowie, które jeśli je mamy pozwala nam na nie płacenie haraczu przemysłowi farmaceutycznemu. Nasza zachodnia kultura fast fudów, super marketów pełnych niskiej jakości artykułów spożywczych, stworzonych przez człowieka chemicznych wynalazków żywieniowych, spożywanie takich trucizn jak cukier rafinowany, aspartan (po spożyciu w wyniku reakcji chemicznej zamienia się w metanol), glutaminian sodu, tłuszcze utwardzone (margaryny), rafinowane oleje, które tak naprawdę nadają się tylko do tego żeby lać je do baku w starym dizlu a nie smażyć na nich i dodawać do surówek, mięso pochodzące ze zwierząt karmionych genetycznie modyfikowaną soją i kukurydzą, szpikowanych antybiotykami i hormonami na przyrost masy mięśniowej a na koniec konserwowane chemicznie, to wszystko gotowane na kranówie, która jak już zostało wykazane w drugim rozdziale najczęściej jest zwyczajną trucizną o przedłużonym czasie działania sprawia – że staliśmy się uzależnieni od łaski przemysłu farmaceutycznego. Obecnie na świecie mamy sytuację, w której przemysł farmaceutyczny ‚wespół w zespół’ z przemysłem spożywczym, który nas truje, serwując nam swoje przeróżne wynalazki żywieniowe trzyma nas jak diler swoich stałych klientów. Cały mój serwis jest właśnie po to, aby uświadomić wszystkim, że nie musimy być wiecznie uzależnieni od łaski tego przemysłu i jego syntetycznych lekarstw o wątpliwym działaniu i całym wachlarzu efektów ubocznych. Celem mojej strony jest przedstawienie wiedzy jak świadomie kierować swoim zdrowiem, tak żeby pieniądze, które teraz wydajemy na lekarstwa wydawać na zdrowe, prawidłowo przygotowane jedzenie i ewentualnie na naturalne preparaty i suplementy diety zażywane w celach profilaktycznych aby takie zdrowie zachować.

Tabela podziału produktów według pięciu przemian
Poniżej podaję tabelę zawierającą podział produktów według 5u żywiołów, przemian czy jak ktoś woli smaków. Z tej tabeli możemy korzystać podczas gotowania:

Kliknij aby zobaczyć tabelę podziału produktów według pięciu przemian

Oczywiście sama taka tabela nic nikomu nie wyjaśni, dlatego najlepszym sposobem nauczenia się gotowania z jej zastosowaniem jest kurs prowadzony przez fachowca. Ja za takiego się nie uważam:) ale sam gotuję w ten sposób już od trzech lat i mogę potwierdzić pozytywny wpływ na zdrowie w ten sposób przygotowywanego jedzenia. Nie zastąpi to kursu ale spróbuję podać kilka, ogólnych wskazówek.

Jak ugotować według 5u przemian jakąkolwiek zupę czy sos warzywny do kaszy, ryżu lub ziemniaków?
Najpraktyczniej jest zacząć od elementu ognia czyli od smaku gorzkiego, do którego zalicza się wrząca woda. Zaczynamy więc od zapalenia ognia na kuchence i postawienia garnka lub patelni, należy poczekać aż naczynie się nagrzeje (ta kolejność jest również ważna, powinno się używać naczyń z grubym dnem, ze stali najlepiej 18/10). Jeśli decydujemy się na zakup tańszego naczynia z cienkim dnem lepiej wybrać te z powłoką ceramiczną niż z teflonową.

Do garnka wlewamy wrzącą wodę z czajnika elektrycznego (tylko ze względu na skrócenie czasu gotowania) lub zimną wodę z filtra i doprowadzamy do wrzenia. Do gotującej się wody wrzucamy przyprawy z elementu ognia czyli liść laurowy i kurkumę (jeśli gotujemy grochówkę również rozmaryn ponieważ pasuje do grochu) i zostawiamy na wolnym ogniu żeby się gotowało pod lekko uchylona pokrywką.

W tym czasie na rozgrzaną patelnię wrzucamy łyżkę masła lub ghi i przysmażamy pokrojone w kostkę warzywa należące do smaku słodkiego typu marchewka, pietruszka, cukinia itp (zawsze można sprawdzić w tabelce) w zależności co gotujemy. Jeśli przysmażymy cebulę, będzie należeć wtedy do smaku słodkiego. Marchewkę możemy przysmażyć z dodatkiem anyżu lub kminku, pietruszkę z dodatkiem fenku (koper włoski) i w ten sposób przysmażone do zarumienienia warzywa dodajemy do gotującego się wywaru (warzywa przysmażamy na maśle w celu zachowania ich energii ale nie jest to absolutnie konieczne. Gdy gotujemy zupę lub robimy leczo z wiosennych warzyw nie musimy ich przysmażać. Przysmażanie jest dobre do sosu lub zupy w zimie).

Następnie w ten sam sposób przysmażamy warzywa należące do smaku ostrego np. seler, kapustę, brokuł i kalafior porozdzielany na szczapki. Możemy dodać kaszę jęczmienną lub ryż. Oddzielnie przysmażamy na łyżce masła pokrojoną w kostkę papryczkę chili, lub chili w proszku (lub Achar Masale – bardzo smaczna, ostra indyjska przyprawa) z wyciśniętym czosnkiem i ze startym na tarce imbirem, dodajemy łyżkę ziaren gorczycy i przerzucamy to wszystko do wywaru.

Warzywa zawsze obieramy i kroimy wzdłuż od górnej części do dolnej, takie krojenie nie przyczynia się do utraty energii krojonych warzyw. Tak jak nasze ciało warzywa także mają swoje biopole (pole magnetyczne), którego pasma rozchodzą się z góry na dół, dlatego również w tym kierunku należy je kroić. Zielonych części warzyw takich jak sałata, nać pietruszki, koperek, bazylia itp. nigdy nie powinno się kroić nożem tylko rwać na strzępki palcami. Do wywaru wsypujemy dla smaku oryginalne indyjskie Curry Powder Mild lub Madras Curry i asafetidę ale w niedużej ilości.

Zasada jest taka, że między dodaniem jednego smaku a drugiego muszą minąć minimum trzy minuty. Nie wolno smaków przeskakiwać ani omijać. Jeśli zapomnimy dodać coś ze smaku który był ostatnim, to możemy dodać to podczas gotowania kolejnego smaku ale nie później.
Po smaku ostrym jest smak słony, dodajemy więc sól morską i sos sojowy.

Po smaku słonym dodajemy smak kwaśny.
Może to być natka pietruszki, bazylia, koperek (najlepsze są świeże) lub przysmażony na maśle pomidor lub odrobina przecieru pomidorowego albo sok z kiszonych ogórków lub kapusty. Możemy też dodać zwykłą śmietanę kwaśną.

Po smaku kwaśnym kończymy tym smakiem, od którego zaczęliśmy czyli gorzkim. Dodajemy więc majeranek i tymianek. Nie daliśmy ich na początku ponieważ ich aromat wyparowałby podczas długiego gotowania. Nie musimy przechodzić całego cyklu z uwzględnieniem wszystkich smaków albo możemy go przejść kilkakrotnie, najważniejsza jest zasada zachowania kolejności. Jeśli zapomnimy dodać coś z poprzedniego smaku, to możemy wrócić się o jeden smak do tyłu ale nie dalej.

Możemy zauważyć, że takie gotowanie zabiera troszeczkę więcej czasu niż tradycyjne gotowanie bez żadnych zasad.
W medycynie chińskiej istnieje pogląd, że organizm trawi jedynie warzywa i owoce – albo surowe, albo długo gotowane. To prawda. Można się o tym przekonać jedząc przez dłuższy czas ugotowane w ten sposób jedzenie. Jest ono poza tym bardzo rozgrzewające, ponieważ podczas dłuższego gotowania wchodzi w nie element ognia co bardzo przydaje się szczególnie zimą. Tak więc przygotowanie takiej zdrowej zupy lub sosu może zająć nam ok 1 godzin lub dłużej jeśli gotujemy większą ilość i przysmażamy wszystkie warzywa.

Jeśli naprawdę chcemy być zdrowi powinniśmy nauczyć się gotować właśnie w ten sposób. Gotowanie i jedzenie na szybko, bez żadnych zasad, z toksycznych produktów nie zawierających żadnej energii wcześniej czy później odbije się na naszym zdrowiu. Nasze ciało składa się z tego co jemy. Od nas więc zależy czy będzie tryskało energią czy zamienimy je w kosz na śmieci. Wszystkim tym, którzy zdecydują się na nawet niewielką zmianę swojej diety w dobrym kierunku szczerze gratuluję decyzji. Nie od razu Kraków zbudowano. Trochę praktyki w tym kierunku bardzo szybko zaowocuje dobrym samopoczuciem, którego wszystkim życzę.

Z książek na temat gotowania według 5u przemian mogę polecić „Jedz i żyj zgodnie z porami roku” Bożeny Żak-Cyran.



Krupnik studencki według pięciu przemian

Oto przepis stworzony tylko jako przykład, ale po zrobieniu smakuje całkiem nieźle, należy tylko gotować z uwzględnieniem podanych powyżej zasad:

-doprowadzić wodę do wrzenia, wrzucić liście laurowe i łyżeczkę kurkumy

-dodać masło lub olej i pokrojone w kostkę ziemniaki + odrobinę kminku i kopru włoskiego (fenku)

-dodajemy pokrojony por lub cebule + pieprz lub achar masale i cary

-dodajemy sól

-wlewamy trochę wody z kiszonych ogórków

-dosypujemy trochę majeranku i tymianku (tymianek zetrzeć palcami)

I gotowe!









Lista produktów konsumpcyjnych i niekonsumpcyjnych
Na koniec chciałbym przedstawić listę produktów wybitnie nie konsumpcyjnych, i tych, które możemy spożywać regularnie, bo jeśli gotować, to tylko coś, co nadaje się do jedzenia.



Te produkty z czystym sumieniem możemy wyeliminować ze swojej diety z dużym pożytkiem dla zdrowia:

•cukier rafinowany (często nazywany „białą trucizną” ponieważ jest to najbardziej trująca substancja spożywcza stworzona przez człowieka, zawiera wapno palone a kwiaty zanim powstaną z nich buraki cukrowe są bardzo często opryskiwane środkami trującymi, sam proces rafinacji pozbawia produkt właściwości odżywczych zamieniając go w substancję rakotwórczą)
•aspartan (po spożyciu zamienia się w silnie trujący metanol, można znaleźć go w „dietetycznych” słodzikach, napojach typu light, gumach do żucia i rozpuszczanych, musujących syntetycznych „witaminach” sprzedawanych w aptekach)
•glutaminian sodu ( jest rakotwórczy i działa destrukcyjnie na nasz układ pokarmowy, zawierają go prawie wszystkie polskie przyprawy typu magii, vegeta, jarzynka, do kurczaka, do grilla itp.)
•wszelkie oleje rafinowane (ze względu na sam proces rafinowania i wytłaczanie w bardzo wysokich temperaturach nabierają właściwości rakotwórczych, dochodzi do tego używanie ich do smażenia na patelni)
•wszelkie margaryny, mas-mixsy itp. (niektóre z nich oprócz chemii zawierają bardzo szkodliwe dla naszego zdrowia tłuszcze utwardzone)
•wszelkie produkty konserwowane chemicznie
•mięso http://www.poradyzdrowia.pl/dlaczego-wegetarianizm/
•sól jodowana
•ocet spirytusowy
•gazowane, kolorowe napoje (zawierają w swym składzie syntetyczne farby gazowe i takie kancerogeny jak: thimersol, fosforan duminy, formaldehyd. Najczęściej są konserwowane chemicznie i zawierają szkodliwy kwasek cytrynowy + niszczący nasze żołądki gaz CO2,)
•produkty wędzone i grillowane (zawarty w nich dym jest rakotwórczy)
•wypieki drożdżowe
•nieuzdatniona woda z kranu
•miód i warzywa z Chin (chiński miód zawiera chloramfenikol, który powoduje uszkodzenie szpiku kostnego (zanikają ciałka krwi), chińskie warzywa są napromieniowywane co powoduje całkowite wyjałowienie zawartych w nich substancji odżywczych z jakiejkolwiek energii, samych skutków spożywania produktów napromieniowywanych UF w celu zniszczenia pleśni i grzybów jeszcze nie zbadano)
•czipsy, snaki, frytki itp. (proces smażenia cienkich plastrów ziemniaka na rafinowanych olejach roślinnych powoduje pozbawienie ich jakichkolwiek składników odżywczych i nadanie całemu produktowi właściwości rakotwórczych)
•wszelkie sklepowe słodycze, wafelki, ciasteczka, batony itp. (poza tym, że zawierają w swym składzie cukier rafinowany mają wiele substancji chemicznych destabilizujących nasz organizm oraz komponowane są z produktów, które nie tworzą ze sobą jakiejkolwiek synergii czyli zgodności, takie zestawienia dowolnie dobranych produktów często tworzą substancje toksyczne dla naszego organizmu) Jeśli ktoś już musi jeść jakieś słodycze zawierające biały cukier najlepiej jest wybrać czekoladę.
•wszelkie zupy w proszku i chińskie (nie zawierają żadnej energii-prany a w ich skład wchodzą chemiczne substancje szkodliwe dla zdrowia. Szczególnie szkodliwe są zupy chińskie)
•serki topione i hogomenizowane
•„mleko” UHT (w swym składzie nie zawiera w ogóle normalnego mleka, składa się z wody z kranu plus chemia)
•„mleko” w proszku


Tych produktów nie powinno się zbyt często spożywać:

•ser żółty (szczególnie w połączeniu ze skrobią: picce, zapiekanki, chleb z serem)
•produkty konserwowe (nawet jak nie są konserwowane chemicznie nie zawierają praktycznie żadnej energii-prany, poza tym przesiąknięte są blachą puszki)
•mleko sklepowe (najczęściej powstaje na skutek zmieszania z mlekiem wody z kranu i mleka w proszku + chemia zapobiegająca kwaśnieniu, dodatkowo jest homogenizowane. Jeśli mamy wybór, to lepiej jest wybrać to mleko z krótkim okresem przydatności do spożycia, takie zawiera większą zawartość normalnego mleka)
•proteina sojowa
•wyroby sojowe dostępne na rynku oprócz tofu i mleka sojowego (ja chociaż jestem wegetarianinem w ogóle nie używam tych produktów ani proteiny sojowej – uważam je za niezdrowe)
•soki kartonowe (są to „soki” tylko z nazwy, najczęściej jest to woda z kranu barwiona syntetycznymi farbami zawierającymi takie kancerogeny jakie znajdują się w napojach kolorowych + 1% soku z owocu, są słodzone cukrem, aspartanem lub innymi wynalazkami cukropodobnymi i są całkowicie pozbawione energii. Do niektórych dodaje się syntetyczne „witaminy”, które z witaminami mają wspólną tylko nazwę. Lepiej oddzielnie napić się uzdatnionej wody z filtra osmotycznego a poziom witamin uzupełnić suplementami diety albo jeszcze lepiej sokiem ze świeżych owoców zrobionym na sokowirówce)
•chleb zwykły, to jest z mąki zawierającej gluten, pieczony na drożdżach i ulepszaczach (ludzie z grupą krwi B nie powinni spożywać chleba żytniego-zakwasza żołądek) Najlepszy chleb to chleb z mąki orkiszowej powstały na zakwasie – niestety taki chleb jest rzadko osiągalny w polskich sklepach.
•płatki owsiane, musli itp. (nie mieszajcie ich z cukrem i z krowim mlekiem tylko jeśli już to z samym mlekiem sojowym)


A oto lista zdrowych produktów:

•wszelkie zboża, kasze, grochy, fasole, soczewica, soja i orzechy (oprócz ziemnych)
•wszelkie warzywa i owoce (z tym, że w jedno i drugie najlepiej zaopatrywać się albo bezpośrednio u znajomego rolnika, który nie przesadza z opryskami lub przynajmniej w sklepach warzywnych lub na bazarach od rolników, odradzam kupowanie w supermarketach warzyw i owoców pochodzących z dużych plantacji zachodnich stosujących bardzo częste opryski)
•suszone owoce
•oryginalny chleb orkiszowy i mąka orkiszowa
•masło i ghi (klarowane masło)
•oliwa z oliwek (ale nie tłoczona z wytłoczyn po pierwszym tłoczeniu, najzdrowsza to oliwa tłoczona na zimno)
•oleje nierafinowane z ryżu, z pestek winogron, lniany firmy Oleofarm, Carotino (z czerwonych owoców palmy canoli), Olys firmy Caparelli, olej kokosowy i inne zdrowe oleje tego typu
•mleko prosto od krowy nie odtłuszczone (jest zdrowe pod warunkiem, że wie się jak powinno się je pić – jedną szklankę mleka gotowanego minimum 10min na małym ogniu na pusty żołądek na noc i oczywiście nie codziennie, mleko zimne jest szkodliwe)
•mleko sojowe
•mleko kozie
•twarogi, śmietany, jogurty naturalne, zsiadłe mleko (nie powinno się tylko przesadzać z produktami mlecznymi w swojej diecie, powinno się je traktować raczej jako dodatek, szczególnie ludzie z grupą krwi A nie powinni spożywać nabiału w nadmiarze)
•tofu (ser sojowy)
•miód (ale nie sklepowy, który smakuje jak plastik, w miód lepiej jest zaopatrzyć się bezpośrednio u hodowcy pszczół)
•cukier nierafinowany (zdrowy zamiennik białego cukru rafinowanego, najczęściej jest koloru brązowego. UWAGA!: Na paczce w składzie musi pisać „nierafinowany” niestety nie każdy brązowy cukier jest nierafinowany)
•sól morska (jedyna naprawdę nadająca się do spożycia sól ogólnie dostępna w Polsce, tym razem w supermarketach i sklepach ze zdrową żywnością)
•ocet jabłkowy (oczyszcza cały układ krwionośny i odmładza organizm)
•wszelkie przyprawy nie zawierające glutaminianu sodu oraz przyprawy sprowadzane z Indii i krajów dalekiego Wschodu dostępne w specjalistycznych sklepach, są bardzo smaczne i bogate w energię (internetowy sklep z takimi przyprawami: http://swiatprzypraw.com.pl/)
•woda uzdatniona (to znaczy ta, która przeszła przez filtr osmotyczny. Patrz artykuł: http://www.poradyzdrowia.pl/domowy-proc ... ania-wody/ )
•woda mineralna niegazowana (spożywana według zalecenia: 2 tygodnie picia takiej wody i 2 miesiące przerwy) lub nisko mineralizowana lub źródlana (niestety taka woda często jest podrabiana i zamiast wody źródlanej kupujemy zwykłą kranówę, albo jeszcze gorzej – w plastikowej butelce wody źródlanej zaczynają rozwijać się bakterie i taka woda staje się bardziej szkodliwa od kranówy. Dlatego do picia i gotowania najbardziej polecam wodę z filtra osmotycznego)
Ktoś może powiedzieć, że te, nawet zdrowe produkty i tak przecież są skażone opryskami – i oczywiście jest to prawda. Ale przecież coś musimy jeść! Metodę usunięcia toksyn z organizmu przy pomocy naturalnych metod i preparatów podaję w rozdziale: http://www.poradyzdrowia.pl/zdrowie/ocz ... organizmu/.

Rozumiem, że zastosowanie się do podanego powyżej podziału może wydać się bardzo trudne, mi zajęło to prawie 15 lat ale tylko dlatego, że wcześniej nie miałem całej tej wiedzy. Tak jak brzmi hasło tego serwisu: „Dla tych, którzy nie chcą chorować” te wszystkie zasady zachowania zdrowia są właśnie dla tych, którzy nie chcą chorować. Wszystko w tym świecie ma jakąś cenę – zdrowie również. Stosowanie się do zasad, które podaję jest właśnie ceną naszego zdrowia i tak jak jest z każdą rzeczą w tym świecie, tylko my sami możemy zdecydować czy chcemy zapłacić tę cenę i wejść w posiadanie danej rzeczy czy nie – wybór należy do nas.



Przejdź do rozdziału: http://www.poradyzdrowia.pl/dlaczego-wegetarianizm/



http://www.poradyzdrowia.pl/gotowanie-w ... -przemian/




Pozdrawiam - Thotal :)
Awatar użytkownika
Thotal
 
Posty: 1892
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
Podziękował razy: 1142 razy
Otrzymał podziękowań: 1677 razy

Re: Jedzenie ma znaczenie

Postautor: chanell » piątek 08 mar 2013, 19:20

Chemia w gębie

To, co jemy, coraz mniej zależy od rolnika i pogody. Producenci żywności, naciskani przez księgowych, zamieniają ją w tanie produkty chemii przemysłowej, które z prawdziwą kiełbasą, serem czy masłem mają niewiele wspólnego.

Ujawniona na Wyspach Brytyjskich afera z koniną dodawaną do mielonej wołowiny ogarnęła już pół Europy. W końcu ubiegłego tygodnia inspektorat weterynaryjny wykrył ślady koniny także u nas, u producentów wołowiny z trzech województw. Polskie sieci handlowe nie opróżniają jeszcze chłodni z hamburgerów wołowych, jak dzieje się to na Zachodzie, ale IKEA wycofuje ze sprzedaży klopsiki kottbullar, przysmak odwiedzających jej sklepy Polaków.

Podobne skandale mnożą się w całej Europie. Szwajcarzy odkryli, że w ich sklepach spreparowana oraz zabarwiona na czerwono wieprzowina udaje polędwicę wołową. W Niemczech wybuchł skandal z jajami, które sprzedawano jako drogie, ekologiczne, a w rzeczywistości były zniesione przez klatkowe kury w fermach Dolnej Saksonii i Meklemburgii. Serbowie wycofują ze sklepów mleko skażone toksynami ze spleśniałej paszy. My dopiero co ochłonęliśmy po zeszłorocznej aferze z solą przemysłową, która trafiła do wędlin, oraz po skandalu z „suszem jajecznym”, dodawanym do ciastek, makaronów czy pasztetów, w którym rolę jajek odgrywały wióry z ryb zanieczyszczone ołowiem i kadmem. A teraz ta konina.

– Ujawniane afery to wierzchołek góry lodowej. A zarazem potwierdzenie coraz wyraźniejszego trendu na rynku żywności – szukania oszczędności za wszelką cenę, nierzadko drogą oszustw, przy coraz słabszej kontroli producentów – mówi dr Wojciech Kolanowski z Wydziału Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji warszawskiej SGGW.

Obrazek
Mięso w całej swojej kalorycznej okazałości. Fot. National Institutes of Health

Mamy więc drżeć ze strachu, że w kupowanym w supermarkecie mielonym może być coś, co zagrozi naszemu zdrowiu? Izabela Zdrojewska z Głównego Inspektoratu Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych uspokaja: – Przeprowadzamy systematyczne badania DNA mięsa i jego przetworów, sprawdzając ich ewentualne zanieczyszczenie innymi, niezadeklarowanymi przez producentów mięsami.

Krzepiące. Tyle że kontrolą żywności zajmuje się u nas przynajmniej pięć różnych służb, nie licząc inspekcji handlowej, co zdaniem ekspertów prowadzi do dublowania kompetencji, wręcz chaosu.

Czytaj też: Nestle wycofuje dania we Włoszech i Hiszpanii po wykryciu koniny

Parówki z MOM

Rzecz zresztą nie tylko w oszustwach i fałszowaniu żywności. Problemem poważniejszym jest pogarszająca się, ale zgodna z prawem i legalna jakość tego, co jemy. To efekt cięcia kosztów i wojny cenowej – zarówno w samej branży spożywczej, jak i między sieciami handlowymi. Do jakich granic można te koszty obniżyć? Jedyna odpowiedź: w zasadzie takich granic nie ma. Bo też nie ma norm, które określałyby, co jest kiełbasą czy żółtym serem, a co produktem, który tylko się pod nie podszywa.
Mieliśmy je w PRL, gdy receptura krakowskiej, myśliwskiej czy edamskiego była precyzyjnie określona, a niesolidnych producentów surowo karano. Normy te złagodziliśmy w latach 90., a po wejściu do Unii całkiem machnęliśmy na nie ręką. Dziś wszystko można nazwać parówką, pasztetem czy masłem. W efekcie miejsce norm zajmuje MOM.

MOM (skrót od: mięso oddzielone mechanicznie) to wszystko, co zostaje po obraniu szkieletu, najczęściej kury lub indyka, z prawdziwego mięsa. Ścięgna, chrząstki, szpik, tłuszcz, błony, skrzydła, rozdrobnione kości, a nierzadko resztki piór oraz sierści przeciskane są pod ciśnieniem przez odkostniarkę, zwaną również elegancko separatorem. Uzyskana miazga, praktycznie bez wartości odżywczych, za to wzbogacona przeciwutleniaczami, olejami, emulgatorami, polifosforanami i polepszaczami smaku, to podstawowy wsad do najtańszych wyrobów mięsnych. Kilogram takiej masy kosztuje ok. 1,5 zł – kilka razy mniej niż mięso drobiowe, nie wspominając o wieprzowinie czy wołowinie.
W tanich kiełbasach, konserwach czy pulpetach ze słoika jedna trzecia MOM to norma. W parówkach czy pasztetach bywa go połowa, a w niektórych inspektorzy sanitarni w ogóle nie znajdywali prawdziwego mięsa. Jednak jeśli producent tego nie ukrywa, to parówką może nazwać coś wypełnione nie tylko MOM, ale wręcz papierem toaletowym, nazywając go np. miazgą celulozową. W majestacie prawa i z poszanowaniem przepisów.
Co z tego, że eksperci – jak prof. Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska, specjalistka od żywienia z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego – przestrzegają przed jedzeniem parówek z dużą zawartością MOM, zwłaszcza dzieci i osoby starsze! W końcu tylko od klienta zależy, czy da się skusić na taki produkt parówkopodobny po 6,99 zł za kilogram lub na kiełbasę czy pasztet po 8,99 zł.

Dyktat ceny

Produkty spożywcze z dolnych półek w dyskontach, hiper- i supermarketach, a więc te najtańsze, to obecnie prawie dwie trzecie obrotów naszego handlu. Chudy portfel przeciętnego rodaka, rosnące bezrobocie i obawy przed pogłębieniem kryzysu robią swoje. Jakość przegrywa z ceną, co potwierdzają ostatnie badania Eurobarometru – sondażu opinii publicznej pod szyldem Komisji Europejskiej. Dla ogromnej większości obywateli Unii głównym kryterium zakupu żywności jest jej jakość. Ale dla ponad 90 proc. Polaków decydująca jest cena. Dlatego zamiast wysokiej jakości na naszym rynku rządzą „produkty wysokowydajne” – czyli największe draństwo, niestety legalne, branży żywnościowej, zwłaszcza mięsnej.
W czym rzecz? Z kilograma dobrej wieprzowiny można zrobić tradycyjną metodą około 50-60 dkg kabanosów bądź 80-90 dkg szynki. Dziś większość producentów uzyskuje z niej 1,5 kg wyrobów, a niektórzy ponad 2 kg. Wystarczy wstrzykiwarka z tysiącami igieł, którą pompuje się w mięso (a także w ryby) szarą maź zwaną solanką. To woda z substancjami konserwującymi i wypełniaczami, jak soja, skrobia czy wyciąg z alg morskich, oraz polifosforanami, które zamieniają tę ciecz w gęsty żel, zapobiegając wypłynięciu podczas krojenia mięsa.

Taka solanka, do kupienia po złotówce za litr i stanowiąca nieraz połowę wagi szynki, znakomicie zwiększa opłacalność produkcji. Wystarczy dodać czerwony barwnik, sztuczne środki smakowe oraz zapach wędzonki (dym drzewny z puszki to obecnie standard) i można mieć na takiej szynce zysk nawet przy cenie 19,99 zł za kilogram. Wszystko zgodnie z prawem, przecież na opakowaniu wyraźnie napisano, że to produkt wysokowydajny, z zawartością mięsa powyżej 50 proc.!

Obrazek

Na rynku zapanowała prawdziwa wolnoamerykanka. Wygrywa ten, kto wyprodukuje najtaniej coś, co od biedy nadaje się do zjedzenia i nie wzbudza zastrzeżeń inspekcji sanitarnej czy weterynaryjnej.

Ludzie z branży obruszają się, rzecz jasna, na takie stawianie sprawy. – Na rynku są produkty z różnych półek cenowych, o różnej jakości, ale nie ma szkodliwych. To mój wybór, czy kupię szynkę za 20, czy za 40 zł. Naszej żywności naprawdę nie musimy się wstydzić, o czym świadczy rosnący eksport wart już ponad 17 mld euro – mówi Wiesław Różański, prezes Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego (UPEMI).

Tyle że za granicę sprzedajemy lepsze jakościowo produkty, bo innych Zachód nie kupi, a na rynku krajowym dominują te dla przeciętnego Polaka, polującego na najtańsze. Nawet najwięksi obrońcy polskiej żywności przyznają, że jakość się pogarsza.

– To w dużej mierze efekt presji cenowej ze strony sieci handlu wielkopowierzchniowego. Producenci, żeby nie wypaść z rynku, muszą się dostosowywać do narzuconych przez nie reguł gry – tłumaczy Janusz Rodziewicz, prezes Stowarzyszenia Rzeźników i Wędliniarzy RP.

Reguły gry organizowanych przez potentatów handlu przetargów na dostawy popularnych wędlin, masła, serów czy mleka są takie, że wygrywa najtańszy. Jak na przetargach na budowę autostrad. Tyle że tam można było oszczędzać na wszystkim, ale kosztów cementu czy żwiru ograniczyć się nie dało. W branży spożywczej prawie każdy surowiec można zastąpić tańszym substytutem. Wszystko w rękach technologów, chemików i księgowych.

Laboratorium żywności

Mniejsza już o proste zamienniki, dzięki którym koszt produktu może spaść nawet o połowę. Na półkach sklepowych spotykamy przecież sok sprzedawany jako malinowy, którego trzy czwarte objętości stanowi dużo tańszy sok z aronii czy marchwi. Mąkę razową, podstawowy składnik ciemnego pieczywa, zastępuje się tańszą białą, dodając barwnik, np. karmel.
Ilu konsumentów patrzy tylko na etykietkę i cenę, nie zagłębiając się w skład? A kogo obchodzi receptura produkcji taniego piwa, w której drogi słód zastąpiono mieloną kukurydzą? Liczy się cena – 1,99 zł za puszkę! Nie mówiąc już o podrabianym coraz częściej oscypku, w którym mleka owczego bywa sporo mniej niż dwa razy tańszego krowiego.

To banalne sposoby naciągania klientów na kiepski produkt po atrakcyjnej cenie. I zaledwie przedszkole wielkiego biznesu żywnościowego, w którym przynajmniej od ćwierć wieku prym wiedzie chemia i biotechnologia, usuwając w cień tradycyjne rolnictwo i hodowlę. Niektórzy tę zmianę ról wiążą symbolicznie z metamorfozą koncernu Monsanto, który jeszcze w drugiej połowie lat 80. był producentem środków chemicznych, zwłaszcza owadobójczych, a potem – stawiając na biotechnologię i inżynierię genetyczną – wyrósł na czołowego żywiciela Ameryki, zalewając też świat nowymi odmianami soi czy kukurydzy.
Ta technologiczna rewolucja ma wiele dobrych stron. To głównie dzięki niej wzrosły plony wielu zbóż, krowy dają więcej mleka, a świnie czy kury – mięsa. Rolnik niemiecki czy francuski, który trzy dekady temu żywił 10 osób, dziś produkuje dla ponad 50. Żywność nigdy nie była tak tania jak obecnie – przeciętny Amerykanin wydaje na nią 7 proc. dochodów, obywatel starej Unii – 10 proc., a Polak jedną piątą, ponad dwa razy mniej niż na początku lat 90.
Tyle że sposób produkcji żywności ma coraz mniej wspólnego z rolnictwem. W ciasnych chlewniach czy kurnikach zwierzęta nie wiedzą co to noc, są sztucznie zapładniane, faszerowane hormonami, by szybciej przybierały na wadze, i antybiotykami, by nie chorowały, bo to wiąże się ze stratami. W rezultacie jemy mięso z drobiu, który żywiąc się mączką ze sterydami zamiast ziarnem, dorósł w kilka tygodni, zamiast w pół roku, produkowaną na hormonach i praktycznie bez wody pangę czy ser żółty, w którym mleko zastąpiono tanim olejem palmowym. Albo czerwone niczym wóz strażacki, idealnie okrągłe pomidory, które nawet nie powąchały ziemi, hodowane na matach z wełny mineralnej.

Pod pewnymi względami taka przemysłowa żywność góruje nad naturalną. Ma zwykle dłuższą trwałość, wyeliminowano z niej bakterie i drobnoustroje, wzbogacana jest w witaminy i minerały. Konsumenci mają również prawo wierzyć, że jest bezpieczna, skoro wszystkie zawarte w niej substancje kontrolerzy uznali za nieszkodliwe. Ale czy rzeczywiście w masie substancji, które dodawane są do żywności bądź tych, z których ona powstaje (w Polsce na liście takich składników jest ponad 500 pozycji), nie ma takich, których negatywne skutki uboczne odczujemy dopiero po latach?

Pamiętacie reklamy telewizyjne margaryny Kama z połowy lat 90., z aktorem Boguszem Bilewskim, słynnym Kwiczołem z serialu „Janosik”, przekonującym: „Kamę jem i mom serce jak dzwon”? Kilka miesięcy po nakręceniu spotów artysta zmarł na zawał serca. Jedno z drugim pewnie nie ma związku, niemniej dokładne badania tej zdrowej – jak wcześniej sądzono – margaryny wykazały, że zawiera ona bardzo szkodliwe izomery trans powstające przy sztucznym, przemysłowym utwardzaniu olejów roślinnych, grożące miażdżycą i nowotworami.
Lepiej mniej, ale lepiej

Producenci zostali zmuszeni do zmiany technologii utwardzania tłuszczów roślinnych, dając pole do popisu chemikom i biotechnologom. Ale olej roślinny, zwłaszcza najtańszy, palmowy (używany też w produkcji smarów), nadal króluje w branży nabiałowej. Nie tylko w margarynie. Masowo zastępuje mleko w tanim maśle czy w żółtych serach.

– Dziś dzięki zastosowaniu metod chemicznych i enzymatycznych można tak modyfikować cząsteczki trójglicerydów, że tłuszcz roślinny upodabnia się do mlecznego i jest to trudne do wykrycia – mówi Wojciech Kolanowski z SGGW i dodaje: – W Polsce najbardziej pogarsza się właśnie jakość serów żółtych i masła.

To efekt wyścigu cenowego producentów i handlowców. W konsekwencji w wielkich sieciach można znaleźć masło nawet po 2 zł z groszami za kostkę. Jakim cudem? Takie masło powinno przecież bazować na tłuszczu mlecznym, a samo wyprodukowanie ćwierci kilograma takiego tłuszczu kosztuje ponad 3 zł. Wiadomo więc, że producenci napychają je olejem palmowym, dorzucając dla smaku serwatkę jogurtową, a niekiedy łój wołowy. Otrzymany produkt ma nieporównanie mniejszą wartość odżywczą niż prawdziwe masło, ale większości konsumentów wystarcza satysfakcja z taniego zakupu.
To samo z żółtym serem. Do wyprodukowania kilograma dobrego sera potrzeba 10-15 litrów mleka. Czy taki ser może w sklepie kosztować 13-14 zł (a bywają i tańsze)!? To raczej produkt seropodobny, leżakujący dwa-trzy tygodnie zamiast kilku miesięcy, robiony z tłuszczu palmowego, mleka w proszku, mączki kukurydzianej czy skrobi pszennej. Gumowaty, kruszący się przy krojeniu, ale tani.

Do swej batalii cenowej wielkie sieci coraz częściej angażują kucharzy celebrytów. Robert Makłowicz jako twarz Tesco promuje więc łososia wędzonego dymem z drewna po rewelacyjnej cenie 7,99 zł za 125 gramów oraz masło extra „od krów z zielonych łąk” po 3 zł z groszami za kostkę. Karol Okrasa i Pascal Brodnicki w trwającej właśnie kampanii marketingowej Lidla kuszą Polaków przepisami na smaczne, szybkie i tanie posiłki, bazujące na produktach tej sieci – jak niedzielny obiad z pstrąga dla czteroosobowej rodziny za 19,99 zł. Cel edukacyjny niewątpliwie chwalebny. Ale obiad za 5 zł na osobę?

Nie dajmy się zwariować. Musimy zrozumieć, że za zdrowy, pożywny, dobry jakościowo produkt trzeba zapłacić więcej niż za tani substytut. Tym bardziej że duża część tego taniego jedzenia i tak się marnuje. Daleko nam wciąż do Amerykanów, którzy wyrzucają na śmietnik trzecią część kupowanej żywności, ale jesteśmy na dobrej drodze. Może lepiej kupić 10 dkg tradycyjnie robionej szynki po 35 zł niż pół kilo dwa razy tańszej, z solanką i wypełniaczami, której resztki wyrzucimy do kosza?

http://biznes.newsweek.pl/chemia-w-gebi ... 7,1,1.html
Lubię śpiewać, lubię tańczyć,lubię zapach pomarańczy...........
Awatar użytkownika
chanell
Moderator
 
Posty: 1737
Rejestracja: niedziela 18 lis 2012, 10:02
Lokalizacja: Kraków
Podziękował razy: 1861 razy
Otrzymał podziękowań: 1612 razy

Re: Jedzenie ma znaczenie

Postautor: kobra8 » niedziela 10 mar 2013, 01:43



Zmieniłem gabaryty, aby wszyscy widzieli całość obrazu /blueray21
kobra8
 
Posty: 435
Rejestracja: poniedziałek 21 sty 2013, 10:45
Podziękował razy: 66 razy
Otrzymał podziękowań: 168 razy

Re: Jedzenie ma znaczenie

Postautor: songo70 » poniedziałek 11 mar 2013, 11:40

ostatnio dostałem przepis w ciekawym "łańcuszku św. ciastkarza" ;)
Obrazek
PS. ciasto przepyszne :D
Obrazek
Awatar użytkownika
songo70
Moderator
 
Posty: 2253
Rejestracja: czwartek 15 lis 2012, 11:11
Lokalizacja: Luton
Podziękował razy: 749 razy
Otrzymał podziękowań: 1552 razy

Re: Jedzenie ma znaczenie

Postautor: blueray21 » poniedziałek 11 mar 2013, 17:21

A tutaj w zasadzie tragiczny przykład przesady. Jednak nie wszystkie "cudowne diety" są dobre dla wszystkich.

12-letnia weganka ma degenerację kości jak w 80 roku życia

Kaayla T. Daniel
Zdrowa Economist główna
Sat, 09 marca 2013 08:52 CST

Obrazek

12-letnia dziewczynka wychowywana na ścisłej diecie wegańskiej została przyjęta do Royal Hospital for Sick Children w Glasgow, cierpi na ciężką postać krzywicy. Dziewczyna już doświadczyła wielu złamań i zdiagnozowano zdegenerowany kręgosłup porównywalny z niezdrową 80-letnią kobietą.

Całość oryginału artykułu:
http://www.sott.net/article/259532-12-y ... 0-year-old
Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.
Awatar użytkownika
blueray21
Moderator
 
Posty: 3968
Rejestracja: środa 14 lis 2012, 23:45
Podziękował razy: 400 razy
Otrzymał podziękowań: 3047 razy

Re: Jedzenie ma znaczenie

Postautor: Thotal » sobota 23 mar 2013, 00:10

Wspaniałe właściwości masła ghee
2013-03-22 14:08:00

Masło, które wspaniale smakuje, jest zdrowe i ma bardzo długi okres przydatności do spożycia, to marzenie każdej pani domu. Na szczęście taki produkt istnieje naprawdę – to ghee (ghi), czyli klarowane masło o wspaniałej, bursztynowej barwie i wyjątkowym smaku, nazywane „płynnym złotem”. W Indiach ghee uważane jest za szlachetne, dlatego znalazło zastosowanie nie tylko w kuchni, ale również… w celach sakralnych.
To właśnie Indie są ojczyzną ghee. Metodę klarowania masła wynaleziono tam ponad 4 tys. lat temu – Hindusi do dziś wierzą, że jest to „boski dar” i nazywają go „najdoskonalszym tłuszczem świata”. W kuchni używają go praktycznie do wszystkiego.

Ghee to tłuszcz zwierzęcy wytwarzany przez długotrwałe podgrzewanie na niedużym ogniu. W czasie gotowania tłuszcz zostaje pozbawiony m.in. białka oraz wody. Powstały produkt jest praktycznie tylko czystym tłuszczem (nasyconym), bez żadnych osadów czy szumowin. W Indiach klaruje się specjalne masło makhan, wyrabiane z mleka bawolego. Jednak z powodzeniem możemy również sięgnąć po powszechnie dostępne w Polsce masło z mleka krowiego i przyrządzić ghee we własnym domu.

Do smażenia, pieczenia i smarowania

Sklarowane masło zyskuje bursztynowozłoty kolor. Ma lekko słodkawy, orzechowy aromat i przyjemny, delikatny smak. To jedyne masło, które można przechowywać nawet przez kilka miesięcy poza lodówką. Nie jełczeje i co istotne, nie przypala się nawet w bardzo wysokiej temperaturze – punkt dymienia ghee to 252 stopnie, czyli znacznie więcej niż w przypadku innych olejów. Właśnie ta cecha czyni ghee idealnym produktem do smażenia w głębokim tłuszczu, co w Indiach jest bardzo chętnie wykorzystywane. Poza tym na ghee możemy piec i smażyć; nawet pączki czy frytki. Masło klarowane nie wsiąka w potrawy, więc jest bardzo wydajne i przede wszystkim zdrowe.

Masło ghee wydobywa z produktów spożywczych wyjątkowy aromat. Podkreśli smak jajecznicy, naleśników, smażonych pierogów, kopytek, mięsa czy warzyw. Podsmażone potrawy zyskują złocistą, chrupiącą skórkę. Można stosować je nawet do wypieków - stają się znacznie delikatniejsze w smaku. Niektórzy smarują masłem klarowanym chleb – wszystko zależy od naszych kulinarnych preferencji. Dietetycy zalecają, aby spożywać nie więcej niż dwie łyżki ghee dziennie.

Masło na zdrowie

Przede wszystkim jednak ghee ma niepowtarzalne walory prozdrowotne, których zwykłe masło nie posiada. Po pierwsze, według ajurwedy jego spożywanie leczy choroby serca. Po drugie, zawiera kwas masłowy o właściwościach antynowotworowych i przeciwwirusowych. Po trzecie, równoważy gospodarkę hormonalną, a także nadmiar kwasów żołądkowych, co pomaga odtworzyć śluz na ścianach żołądka. Ghee jest pomocne w zapobieganiu i leczeniu choroby Alzheimera. Niektórzy przekonują, że produkt ten korzystnie wpływa także na potencję. Zawiera też witaminy A, D, K i E.

W Indiach ghee traktowane jest wręcz jako produkt magiczny. Nieprzypadkowo. Masło klarowane działa podobnie jak aloes; pomaga w gojeniu się ran, np. powstałych po oparzeniach. Poza tym, jak wierzą Hindusi, korzystnie wpływa na aspekty mentalnego funkcjonowania – naukę, zapamiętywanie i przypominanie. Zgodnie z ich przekonaniami ghee to również produkt zapewniający długowieczność. Dlatego stosuje się go w wielu indyjskich recepturach zielarskich.



Nie tylko do jedzenia

W swojej ojczyźnie ghee znalazło także zastosowanie w celach sakralnych, np. podczas rytuałów wedyjskich. Zgodnie z zasadami ajurwedy masło klarowane może być stosowane podczas medytacji. W średniowiecznych Indiach kosmetyków z dodatkiem ghee i szafranu używano, aby rozjaśnić cerę. Do dziś uważa się zresztą, że np. natłuszczenie twarzy masłem klarowanym na noc pomaga zachować piękną, zdrową skórę.

Masło ghee można kupić w sklepach z żywnością orientalną albo ekologiczną. Dostępne są również gotowe masła klarowane przez polskich producentów, najlepiej jednak masło sklarować samemu.

Klarowanie masła krok po kroku

1. Za pierwszym razem najlepiej użyć dwóch kostek dobrego masła ekstra – koniecznie z zawartością tłuszczu minimum 82 proc. (bez żadnych dodatków, np. soli).
2. Masło wkładamy do rondla z grubym dnem i stawiamy na ogniu.
3. Rondel trzymamy na niedużym ogniu; masło zacznie się roztapiać.
4. Gdy masło się rozpuści, ogień należy zmniejszyć do minimum. Na powierzchni zacznie wytwarzać się białawy osad, który trzeba zabrać łyżką (np. cedzakową).
5. Rozpuszczone masło należy co jakiś czas zamieszać i znowu zebrać pianę z powierzchni. Proces powtarzamy, aż przestaną wytwarzać się szumowiny.
6. Gdy piany już nie będzie, sklarowane masło trzeba jeszcze przez chwilę podgrzać, aby lekko ściemniało. Należy uważać, aby masło się nie ugotowało i nie przypaliło – będzie wtedy gorzkie i zyska nieprzyjemny zapach.
7. Sklarowane masło należy odstawić na ok. 10-15 minut, aby przestygło.
8. Po tym czasie sięgamy po zamykane naczynie (np. słoik), do którego trafi nasze ghee. Masło przelewamy do niego przez gazę, odcedzając je z resztek piany i innych zanieczyszczeń.
9. Gdy masło całkowicie wystygnie, zakręcamy naczynie. Ghee przechowujemy w ciemnym, suchym miejscu, w temperaturze pokojowej. Nie należy trzymać go w lodówce.
10. Gotowe masło ghee twardnieje; konsystencją przypomina smalec.

Ewa Podsiadły-Natorska/mmch/kuchnia.wp.pl

http://kuchnia.wp.pl/zyj-zdrowo/health/ ... -ghee.html




Pozdrawiam - Thotal :)
Awatar użytkownika
Thotal
 
Posty: 1892
Rejestracja: sobota 05 sty 2013, 16:28
Podziękował razy: 1142 razy
Otrzymał podziękowań: 1677 razy

Re: Jedzenie ma znaczenie

Postautor: koliberek333 » wtorek 26 mar 2013, 21:49

Obrazek

Nie wiem kiedy ktoś tu zrobi porządek z obrazkami więc wstawiam dodatkowo, jako załącznik, żeby można było zobaczyć więcej /blueray21
Załączniki
kurkumina.jpg
kurkumina.jpg (165.63 KiB) Przeglądany 3131 razy
Awatar użytkownika
koliberek333
 
Posty: 426
Rejestracja: środa 02 sty 2013, 09:18
Podziękował razy: 62 razy
Otrzymał podziękowań: 148 razy

Następna

Wróć do Zdrowie fizyczne

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości